Kupiłem sobie własną polerkę dual action

Kupiłem sobie własną polerkę dual action

Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że lakier na moim pięcioletnim samochodzie wygląda idealnie. Dbałem o niego jak potrafiłem, więc nie przypuszczałem nawet, że bliższe przyjrzenie się może w tym temacie wiele zmienić. Tymczasem okazało się, że na dachu i masce jest całkiem sporo mikro zarysowań. Teraz już wiem, że powstają one podczas korzystania z automatycznych myjni samochodowych. W szczotki dostają się drobinki piasku, które powodują takie właśnie zarysowania.

Postanowiłem sam zająć się polerowaniem lakieru

maszynowa polerka dual actionChociaż mój samochód był w miarę nowy to jednak dostrzegłem na lakierze mikro zarysowania. Trzeba się było dobrze przyjrzeć, ale nie mniej trochę mnie to zirytowało i postanowiłem sam wypolerować swój samochód. Wiedziałem, że takie czynności wykonują salony auto detailingowe, ale pomyślałem, że mogę na tym sporo zaoszczędzić jeśli takie prace wykonam samodzielnie. Pooglądałem trochę video poradniki dla domowych amatorów detailingu i stwierdziłem, że ręczne polerowanie nie będzie miało większego sensu. Zainwestowałem więc kilkaset złotych i już po dwóch dniach dotarła do mnie nowoczesna maszynowa polerka dual action. Musiałem tylko jeszcze wypróbować jej działanie na czymś co byłoby do samochodowej karoserii podobne. Zacząłem więc od polerowania swojego roweru i stwierdziłem, że to nic trudnego. Do samej polerki kupiłem jeszcze dobrej jakości pastę polerską, którą polecali Ci, którzy w internecie udostępniali filmiki instruktażowe. Gdy już miałem cały asortyment to mogłem wziąć się do pracy. Muszę przyznać, że poszło mi to całkiem nieźle a w garażu spędziłem całą sobotę. Całe polerowanie polega na tym, żeby uważnie wykonywać swoją pracę. Nie można pominąć żadnego fragmentu karoserii. Najpierw jeszcze musiałem samochód dokładnie umyć, ale na szczęście już od dłuższego czasu korzystam w tym celu ze specjalnie kupionej myjki ciśnieniowej.

Po wykonaniu polerowania położyłem jeszcze na karoserii specjalną powłokę ochronną, ale nie tą ceramiczną tylko jakąś taką zwykłą. W każdym razie po dwóch dniach odważyłem się otworzyć garaż i zobaczyć efekty swojej pracy. Muszę przyznać, że przeszły moje najśmielsze oczekiwania w tym zakresie. Lakier wyglądał idealnie i nigdzie nie było żadnych przetarć. Przez chwilę pomyślałem nawet, że mógłbym się tym zająć zawodowo.